


czego życzyłbym sobie z okazji ćwiary? ano wielu rzeczy… w sumie nie ma sensu robić wypunktowania, bo za dużo by tego wyszło. z drugiej strony nie wiem kiedy mi się wena skończy, ale dobra, lecimy. życzyłbym sobie, co następuje:
pieprzonego tll jutro w moich rękach, mega-ognia na sonisphere, farta na obronie 28.06, dobrego melanżu na after, zajebistej pogody w wakacje, zajebistych imprez w strefie, mniej wkurwiania się, legalnej marihuany, zajebistych XIwzb, normalnego kraju, kolejnej płyty mety i gurala na jesieni, koncertu crowbar, reaktywacji isis, koncertu pantery w oryginalnym składzie, mnóstwo siana, cordao amarela na troca de corda 2011, białych conversów, alfy gta i prywatnej stacji benzynowej, mniej pierdolonych korków, lampy do canona, mniej kontuzji, autostrady wlc-pzn, [telefon], litrowego jacka danielsa i odzyskania pieniędzy od kutasów z sf bcc. i ogólnie żeby było fajnie.

co z tego że to dopiero pierwszy stopień, i że tak na prawdę średnio na niego zasłużyłem. 9 maja stałem się dumnym posiadaczem powyższych artefaktów, które w sumie dają mi +3 do prestiżu i +10 do determinacji.
zajebiście żałuję że nie mogłem być na całym festiwalu, nie mówiąc już o tym że nawet z batów się zerwałem i nie widziałem graduado własnego trenera. mam nadzieję że sekcja gcb włocławek spojrzy na mnie jak na człowieka było nie było pracującego w weekendy i nie będzie mnie traktowała jak jakiegoś cwela który szuka czegoś bajeranckiego, bo to na prawdę nie o to chodzi…
bless!