euro big way camp 2o1o

IMG_7954-nr

IMG_7961-nr

IMG_7971-nr

IMG_8016-nr

IMG_8023-nr

IMG_8026-nr

IMG_8045-nr

IMG_8048-nr

IMG_8054-nr

IMG_8065-nr

IMG_8098-nr

IMG_7953-nr

IMG_8099-nr

down in the zero

tytuł wzięty z numeru napalm death, pomyślałem że pasuje.

w dosłownie dwóch dni powstała nowa wersja strony włocławskich zawodów balonowych, która daaaawno temu miała być ogólną stroną włocławskiej sekcji balonowej. z braku czasu i możliwości technicznych pomysł prowadzenia tej strony wspólnie upadł dość szybko. po kilku latach marazmu i wkurwiania się na ograniczoność podejścia statycznego postawiłem na nową tłustą jakość, i całkowicie nowy szablon został postawiony na pewnym bardzo fajnym silniku. w związku z tym strona mam nadzieję że na stronie będzie jakiś ruch nie tylko przy zamieszczaniu zaproszenia, formularza zgłoszeniowego i publikacji zdjęć i wyników, ale przez cały sezon – bo przecież nie jednymi włocławskimi zawodami balonowymi nasze teamy żyją.

projekt ten (w sensie balony) wymyśliłem sobie w sumie na siłę, bo niestety wszystko mi się pokończyło. przez własną głupotę straciłem zajebisty projekt, który miałby już zaakceptowaną grafikę. trzeba jednak zapierdalać do przodu. siadam więc do wiecznie odkładanego w bliżej niezdefiniowaną przyszłość portfolio, bo może warto się czymś już chwalić. fuck, w tej chwili dostałem zlecenie na nowy szablon strony gitarowej ;]

stwierdzam że chyba muszę mieć na głowie miliard rzeczy żeby normalnie funkcjonować, w innym razie nie chce mi się pracować. z jedną rzeczą zawsze się wyrobię (taa, jak chuj), a z miliardem trzeba sobie umiejętnie dobę przedłużać.

i jeszcze tego bloga cholernego trzeba poprawić, zrobić jak należy, bo ten emo layout średnio mi się podoba – jest z konieczności, bo stary się spierdolił. cóż, w końcu był stary, miał prawo – a naprawiać nie było już warto. to nawet śmieszne nie jest.

chillant

w ciągu ostatniego tygodnia pokonałem po naszych polskich drogach 1200km, z cesarstwa włocławskiego, przez szcecinek, kołobrzeg do kołczewa, i z powrotem: przez stargard szczeciński do włocka, i po raz kolejny stwierdzam (ostatnio w maju 2009) że takich przechujowych dróg jak u nas to nie ma nigdzie. gówniane wahadła na wlocie od torunia, poligon na wysokości azotów, pozarywane studzienki na anglikach i totalny bangladesz w miejscu remontu jedynki: koleiny głębokie na 20centów, brak oznakowania poziomego i pionowego i do tego wszystkiego absolutny brak oświetlenia: nie tylko ostrzegawczego (bo o tym to nawet pomarzyć nie można), ale i głównego (bo wszystkie latarnie na remontowanym odcinku zostały wypierdolone). masakra.

\dobra, zrzuciłem to z siebie. teraz to w zasadzie mogę już tylko wspominać zaczarowany mały tydzień na okupywanym przez niemieckich urlopowiczów polskim wybrzeżu. niestety, nie skończyłem jeszcze ze zdjęciami z wycieczki, dlatego dołączę je wkrótce. stay tuned ;]

ok, są zdjęcia. tylko cztery, bo jakoś reszta nieszczególnie nadawała się do publikacji…

(prawie) zachód

gosań

lubin

the world of the sunrise

see you on the other side

po 5 latach naciągania skarbu państwa na zniżkowe bilety komunikacji wszelakiej, a także włocławskiego multipleksu na ulgowe bilety do kina powyższe przywileje utraciłem bezpowrotnie, a to z powodu uzyskania tytułu magistra inżyniera dnia 29 czerwca 2010. w związku z powyższym skończyły się problemy z sesją, zaliczeniami, ćwiczeniami, sprawkami, laborkami, poprawkami, terminami, wyjazdami, egzaminami, warunkami i projektami u bujaki. oczywiście wymienione rzeczy, nacechowane mniej lub bardziej negatywnie, nie wyczerpują listy tego co już było a już nie będzie. skończyły się bowiem również bezpowrotnie studenckie imprezy, juwenalia, melanże w spinie, zakupy w żabce i w blm’ie, zapy i hambsy na uczelni, odwołane zajęcia, godziny rektorskie i podbijanie sesji w indeksie.

po wielu latach zmieniło się coś, co przez większy okres tego czasu dość jednoznacznie i bezwzględnie determinowało sposób organizowania kolejnych dni. nie wiem na razie czy to dobrze czy źle, czy cieszę się bardzo, czy już słabiej niż na początku, czy zupełnie mniej jak myślałem że będę się cieszył w momentach największego zwątpienia w chęć pchania tego wózka ’studia na utp’ do przodu (ja wiem o co mi chodzi w tym zdaniu). tak czy inaczej nadszedł czas na zmiany. trzeba się rozejrzeć za normalną robotą, co znając potencjał tego miasta nie będzie takie proste. jeżeli faktycznie przez 3 miesiące nic nie znajdę to… boję się myśleć dalej.

chociaż to było nieomal 5 lat temu, to moment rozpoczęcia studiów pamiętam jakby to było wczoraj. pamiętam rozmowy przez telefon przed składaniem papierów, jak również ciężkie tematy poruszane w kuchni w pierwszych miesiącach mieszkania w antyskładu rezydencji. zresztą – wyliczanie wszystkich wspomnień wyniesionych ze studiów zajęło by mi baardzo dużo wirtualnego miejsca, a także realnego czasu. poza tym nikogo nie będę zanudzał – jeżeli ktoś dotarł do tego miejsca to pewnie nie może się już doczekać zakończenia tego wyciskacza łez. spokojnie, zbliżamy się ku końcowi (i to od samego początku).

wszystkim towarzyszom studenckiej doli i niedoli, a w szczególności pokalowi i adze, rychowi, czwartemu, wszystkim pozostałym członkom wtie-składu przesyłam podziękowania za te 5 wspólnych lat. i chuj w to że to oklepane, ale po prostu tak muszę. big up!

na totalne pożegnanie pozwolę sobie zacytować marudnego człowieka-z-brodą-bez-dredów “see you on the other side”.