mooment, niech napiszę esa do foki, bo w sumie to bym sobie nie wybaczył gdybym zapomniał.
.
dobra, już. mam nadzieję że zrozumie jaka jest sytuacja ;)
tak ogólnie to w życiu bym nie przypuszczał że te astry polecą o 10km/h więcej niż mają wpisane w papierach, a pewnie i jeszcze 5 można by dołożyć, bo pewien zapas obrotów jeszcze był ;)
jak więc widać podróż minęła raczej szybko. dalej już nie było tak kolorowo, ale mimo wszystko w porządku. fakt faktem trochę zjebałem dwa razy, takie głupie błędy odjebałem, jak na kursie na prawko :/ w wawie nie było tego tyle co tutaj, nie mogę sobie wybaczyć. poza tym nie mogę się trochę pogodzić z tymi rozstaniami, tzn. wiem że właśnie tak musi być, i że damy radę, i jesteśmy najszczęśliwsi, tylko.. trochę smutno samemu.
foka oddzwoniła, wszystko oka! ;]
konkurs na najlepsze ujęcie dnia dzisiejszego wygrywa toi-toi zaprawkowany przy placu budowy nie daleko ul. szerokiej, w którym można się zżygać cztery razy podczas jednego odlewania się – w sumie to jestem szczęśliwy że ta banda chuja kazała nam spierdalać, bo byłoby nierześko pewnie ;]
ook, czas spać. jutro od rana do pracy!
:*