spin!

po wyjątkowo długiej, bo trwającej aż 5miesięcy nieobecności w naszym ulubionym klubie w końcu powrociliśmy do spinu.. i to w wielkim stylu ;]

impreza była zajebista, nawet nie wiem od czego zacząć swoją pisaninę na jej temat.

  • adi z czarnym zapewnili wyjątkową oprawę kulturalną melanżu grając stare, oldskulowe numery które wszyscy studenci znają na pamięć i z wielką radością po kilku browarkach śpiewają głośniej niż sami wykonawcy ;]
  • szefostwo klubu spin wymyślając happy hours między 19 a 21 wprowadziło wyjątkowo wyluzowaną atmosferę wśród wszystkich partycypujących w imprezie, a szczególnie wśród tych którzy przyszli najwcześniej (zgadnijcie kto to był :D)
  • dzięki piłkarzykom nasz wieczór był bogaty w emocje sportowe
  • towarzystwo stolikowo – ławkowe zapewniło wyjątkowy poziom zabawy, radości i pozytywnych emocji
  • a dzięki mojemu fonowi pracującego w duecie z nową karciochą pamięciochy mamy utrwalone wspomnienia z koncertu (bo jak się okazuje to lichoś nawet był… :D)

w przyszłym tygodniu powtórka ;]

chromatic

chroma l5

chroma l5

to chyba pierwsze zdjęcie chromy które zamieszczam na anty.biz ;) na zdjęciu tym już w stadium L5 (o ile nie zgubiłem jednej eLki i jest teraz L6), po pierwszym karmieniu. temperament jej (bo oczywiście wszyscy 3mamy kciuki żeby była dziewczyną) wrócił, rzuca się na wszystko co się poruszy na jej terenie. podoba mi sie, nie wiem czy sobie jeszcze ze dwóch takich nie sprawię, tylko mniejszych ;) chyba że zwycieży opcja zakupu maculaty, ale wtedy musiałbym zwolnić jedno mini-terra, a to dopiero jak młodsza ornata podrośnie na tyle żeby wrócić do eksperymentu. cóż, zobaczymy jak sytuacja będzie wyglądała za kilka miesięcy, ale chyba w tym sezonie już żadnego spidera nie dokupię… chyba że mirandę trafię za w miarę rozsądną kasę :D

u reszty włochatej brygady całkiem przyjemnie. młodszej ornatce po linieniu odrosły oba odnóża, co prawda pająk dalej wygląda na niedorozwiniętego, ale zapewne na następnym levelu już nie będzie widać że była pajęczym inwalidom. starsza ornata po linieniu została już dwa razy nakarmiona, szkoda że nie mogę jej przyczaić poza gniazdem, ciekaw jestem jak urosła. malory siedzi w gnieździe od dwóch tygodni lekko i narobiła całą masę pajęczyny, stawiam że szykuje się na następny level, czyli już będzie dość pokaźnych rozmiarów ;] najmłodsza w naszej rodzinie sprawiła mi w tamtym tygodniu miłą niespodziankę rzucając czar przemienienia na L2, nie mam problemu z karmieniem jej już, no i humor jej wrócił ;] jaram się fasciatą, szkoda że tak późno zdecydowałem się na jej zakup..

od kilku tygodni rozglądam się za docelowym terra dla murina, chyba w tygodniu pojadę do galerii i zakupię jakieś, wymiary których potrzebuję są dość typowe więc problemu nie powinno być. w starym foodboxie raz że nie ma miejsca, a dwa że narobił tyle pajęczny że prawie nic nie widać, a szkoda, bo nabrał zajebistego massive-oragne koloru ;p

w sumie to już nie mogę się doczekać wyjazdu na delegację. potrzebuję jakiejś odmiany, bo póki co mam dość codzienności. mała, krótkotrwała odmiana pomoże nabrać dystansu do szarej rzeczywistości w pracy tu i tam. taką mam nadzieję przynajmniej..

ps. tęsknię…

nowy semestr

nareszcie, w pełni oficjalnie i zgodnie z protokołem jestem na siódmym semestrze, indeks odebrany, czego dowodem niech będzie poniższe zdjęcie =]

poza tym wszystko zaczęło jakoś fajnie się układać. dostaliśmy z pokalosem zajebistą pracę u flizika, co prawda jednorazową na 3tygodnie, ale raz że fajny trip, dwa że ciekawa robota, a trzy że kasa też dość namacalna. sprawa będzie polegała na odbyciu routa do siedmiu największych miast w kraju i wykonaniu pomiarów działania www na telefonach wszystkich czterech operatorów. jako organizator itti zapewnia hotele, dietę na jedzenie itp na trasie całego przejazdu, w związku z tym jest bardzo rześko ;) wyjazd testowy mamy 10 listopada, natomiast później projekt rusza pewnie po jakimś tygodniu. oczywiście pełna relacja z całego tripa będzie dostępna na anty.biz, a co, też sobie zrobię kilka odcinków cyklicznych o podróżach ;]

teraz mamy 3tygodnie na ogarnięcie spraw bieżących spraw uczelnianych, trzeba by się na angol wybrać chyba w końcu, odrobić laborkę nr4 u pisuarka, dogadać się z bujakiem na temat kolejnego projektu… aha, no i najlepiej jakbym jeszcze zdążył skończyć moje prywatne projekty służbowe, żeby się znowu mi za dużo rzeczy nie nawarstwiło i żebym nie musiał całe święta nadrabiać zaległości /jak zawsze :/

ps. a tak w ogóle to na pierwszym roku to jak było jakieś koło to zdobywałem max. 1pkt, nigdy nie miałem tak żeby mi 1pkt brakował do zaliczenia, także Mia, nie jest źle :)

everything’s simple

no i w końcu nam się udało zamknąć semestr, no i rok przy okazji też. nic nie może się równać z uczuciem wejścia do dziekanatu dwa dni przed ostatecznym terminiem z indeksem i kartą egzaminacyjną od góry do dołu wypełnioną poświadczeniami zaliczeń. aż normalnie pani gosia się spytała “a co wy chłopacy tacy uśmiechnięci, z czym do mnie przychodzicie?” :D

bujak trochę nam problemów narobił, ale mówiąc szczerze my też trochę w chuja z nim przycięliśmy, więc się z lekka odegrał. prawda też jest taka że sam za cholerę nie dałbym sobie z tym rady, dzięki za pomoc ziom! (a w zasadzie za nauczenie się tego za mnie, bo w sumie to ja nic a nic nie pomogłem). kiedyś się odwdzięczę :)
szkoda tylko że bujaka nie wszystkich jeszcze puścił, 3mamy kciuki za jeszcze walczących!

jako że sesja zamknięta wybrałem się na 2dniowe wakacje do poznania, oczywiście na malowniczą, kolorową i wesołą wildę, na ulicę pamiątkową. jest dokładnie tak jak sobie wyobrażałem że będzie, na bank pod tymi oknami przez które wpada światło do kuchni i dużego pokoju biegał dGe za towcem, stał na tych fyrtlach z kaczorem i doili browary. na stówę był też w “starym browarze” i siedział na tym samym miejscu gdzie z grabarzem jedliśmy w południe śniadanie w pizza hut ;]

najważniejsze jest to że zakończyliśmy nasz smutny rekord, licznik się wyzerował, nie ma już 8dniowego okresu bycia “far, far away” od siebie. no a o nocnych manewrach to już nie wspomnę, przemilczę, tak jak tamte orleańskie.

kilka zdjęć z wyprawy mam, z tym że kabel od telefonu zaginął w akcji i zamieszczę je dopiero jutro.. ale zajebisty jest ten poznań, serio serio! jak zobaczyłem sklep quiksilvera, billabong i diesla w jednej galerii to wręcz oniemiałem z wrażenia. ponadkonretne marki na wyciągnięcie ręki! ludzie, kupujcie nasze produkty, nasze najbardziej odjazdowe, trendy-luzackie ciuchy! spodnie w najmodniejszym fasonie tylko 589.50PLN, taka okazja już się nigdy nie powtórzy! tylko u nas, tylko tutaj i tylko teraz!

edit!