
po wyjątkowo długiej, bo trwającej aż 5miesięcy nieobecności w naszym ulubionym klubie w końcu powrociliśmy do spinu.. i to w wielkim stylu ;]
impreza była zajebista, nawet nie wiem od czego zacząć swoją pisaninę na jej temat.
- adi z czarnym zapewnili wyjątkową oprawę kulturalną melanżu grając stare, oldskulowe numery które wszyscy studenci znają na pamięć i z wielką radością po kilku browarkach śpiewają głośniej niż sami wykonawcy ;]
- szefostwo klubu spin wymyślając happy hours między 19 a 21 wprowadziło wyjątkowo wyluzowaną atmosferę wśród wszystkich partycypujących w imprezie, a szczególnie wśród tych którzy przyszli najwcześniej (zgadnijcie kto to był :D)
- dzięki piłkarzykom nasz wieczór był bogaty w emocje sportowe
- towarzystwo stolikowo – ławkowe zapewniło wyjątkowy poziom zabawy, radości i pozytywnych emocji
- a dzięki mojemu fonowi pracującego w duecie z nową karciochą pamięciochy mamy utrwalone wspomnienia z koncertu (bo jak się okazuje to lichoś nawet był… :D)
w przyszłym tygodniu powtórka ;]





