dobrze więc, przyznaję się bez bicia – byłem na włocławskiej biesiadzie kasztelańskiej, ale tylko po to by zobaczyć prezentację drużyny anwilu, a mówiąc dokładniej dlatego że ktoś chciał ;] nieważne.
ważne jest to co tam zobaczyłem na miejscu.
uprzedzam, będzie szydzenie i wyśmiewanie, będą ciężkie sarkazmy. jeszcze możesz się wycofać. nie? okej, zapraszam dalej.
oto co anty zobaczył w swoim filmie.
banda pijanych 5nastolatków wożących się na skwerach i uliczkach, pod realem i cmentarzem, odpicowane szlaufiary polujące na nową zdobycz, chcące sie pokazać pijąc browar z puszki na czas (jeszcze z kluczem to bym rozumiał, ale bez?) w jakiejś zagrodzie, ciężcy pracownicy fizyczni w skarpetkach i sandałach , wszędobylskie disco-polo w pseudo-biesiadnym aranżu, jebnięty konjo jako konferansjer (sory, ale on jest może-i-zabawny przez pierwsze 10 minut, później już jest nie do zniesienia, szczególnie jak się go widzi w akcji któryś raz z kolei), ogrodzenia, tandetne odpustowe plastikowe światełka i (dla odmiany) ochroniarze o wyglądzie sporej małpy – to wszystko i jeszcze więcej do zobaczenia tylko i wyłącznie na biesiadzie kasztelańskiej! opium dla ludu i wstrząs dla mas.
ja rozumiem że to “fajna rodzinna impreza plenerowa dla mieszkańców 120tysięcznego miasta leżącego na szlaku drogi krajowej nr 1″, no ale kurwa bez przesady. cieńka czerwona linia pomiędzy prawdziwą biesiadą a kiczem została po raz kolejny brutalnie zgwałcona przez organizatorów (chociaż po części przez uczestników na pewno też).
ja na prawdę zdaję sobie sprawę z tego że każdy jest inny i że takie wydarzenia w mieście są potrzebne, ale czy aż takie? musimy robić aż taki dramat tuż przy wspomnianej jedynce, ba, obok cmentarza? niejeden zacny włocławianin pewnie się wczoraj w grobie przewrócił. dajcie mi moc, a na takim spędzie uzdrowię to najwspanialsze miasto na świecie, które niestety jest toczone przez szary element ze śródmieścia i okolic, który spotyka się na takich festiwalach dla pijaczków (bo nawet nie dla pijaków) jak ta nieszczęsna biesiada. jestem zamiataczem, dajcie mi miotłę ;]
btw. contest na najgłupszą osobę którą spotkałem w życiu nadal trwa. obecnie dwie kandydatki do tego tytułu prześcigają się w najwymyślniejszych pomysłach by zająć pierwsze miejsce na podium i zdobyć tytuł. oto zdania które padły w ostatnim starciu:
- “muszę sobie zmienić telefon.” “czemu, ten jest chujowy?” “nie, jest już za tani na allegro.”
- “kupiłam fajkę wodną, wszyscy teraz takie kupują, fajna jest. zrobię z niej wazon, albo nie wiem co.”
bohaterki szarej rzeczywistości, jedna śmierdzi tanimi fajkami a druga łamie parasole spojrzeniem.
ok, na razie koniec wywlekania moich filmów na zewnątrz, ale śpijcie spokojnie – ciąg dalszy nastąpi =]