długo zbierałem się do napisania czegoś na (zaniedbanym ostatnio) blogu, i mówiąc szczerze na prawdę mi się nie chciało, ale jako że chwilowo znudziło mi się leżenie na łóżku pod plakatem vincenta vegi i julesa winnfelda postanowiłem coś nastukać.
tak więc w dniu dzisiejszym zakończyły się na moim kochanym epwk 20. mistrzostwa świata modeli f4b/f4c i oic f4g (qrva, trochę za oficjalnie).
impreza w mojej ocenie obyła się na szczęście bez większych wpadek, a na pewno było ich mniej niż rok temu na 12 mś f3c (nauczeni doświadczeniem przewidzieliśmy pewne sytuacje i byliśmy na nie przygotowani?). szkoda tylko że dyrektor pojechał trochę po bandzie z kosztami, ale z drugiej strony mocno nalało nam się wody w dupę z powodu kursu euro, a jako że impreza jest komercyjna to zarobić na siebie (i nie tylko) musi. już nawet spięcia odnośnie bankietu były mniejsze niż rok temu. bezimienni bohaterowie tej imprezy zadowolili się (musieli?) kaszanką i kiełbasą z grilla, ogniskiem i zimnym kasztelanem (fuck yeah!), brakowało tylko prezia i jego jego płomiennych, pieczołowicie przez pół roku pisanych przemówień, chociaż nie powiem żebym jakoś specjalnie za tym tęsknił.
najważniejsze żeby impreza uzyskała pozytywną opinię narve jensena i jego ziomali z podkomisji modelarskiej FAI, to może jeszcze kiedyś jakieś mś dostaniemy do zrobienia.
pomimo że zainteresowane osoby tego nie przeczytają to i tak skorzystam z okazji i na tym moim kawałku miejsca na serwerze w nazwa.pl i domenie z moją xyvką w adresie złożę podziękowania następującym osobom:
- dyr. kozińskiemu za ściągnięcie mistrzostw na nasze lotnisko, za wciągnięcie mnie do ścisłego kierownictwa imprezy, za wielkie serce włożone w organizację oraz za ciągłe zagrzewanie do walki o pozytywny końcowy wydźwięk tego bajzlu
- agnieszce oraz ani z sekretariatu mistrzostw za każdą chwilę spędzoną w sekretariacie (!) właśnie, za wszystkie maile, telefony o dziwnych porach, miliony spraw do załatwienia i misji do wykonania, za pożyczenie zajebistego aparatu i za identyfikator ze zdjęciem
- ilonie (również z sekretariatu) za to że jest najgłupszą osobą którą spotkałem przez 23 lata mojego życia na tym łez padole (nie, no żart… tak na prawdę świat jest piękny!)
- jurkowi bonieckiemu za czepialstwo, regulamin i dokładność, przynajmniej nikt nam nie zarzuci że zrobiliśmy zawody niezgodne z kodeksem FAI, no i to tak na prawdę dzięki niemu obyło się bez żadnych poważnych wtop
- oli hans za to że w tym roku zmieniła moje zdanie o niej (in plus!)
- arkowi za wczorajszą rozmowę przy grillu
- emilce za ciągły uśmiech na twarzy i obsługiwanie bez kolejki przy barze
- wszystkim zawodnikom za przywiezienie zajebistych modeli do naszego miasta, które przyciągnęły przez ten tydzień trwania imprezy wielu widzów na lotnisko, zawsze to miło jak nas ktoś na tym wygwizdowie odwiedzi i zobaczy że u nas we włocławku też można zrobić coś fajnego, pozytywnego, coś czego nie ma ani w toruniu, ani w bdg ani w łodzi czy innej warszawie, że włocławek to nie jest miasto w którym tylko się ludzie ganiają z siekierami a na miejskim deptaku rządzi okoliczny element
- wszystkim bezimiennym bohaterom tej imprezy, gdyby nie oni nie dalibyśmy rady ani finansowo ani organizacyjnie…
ok, chyba koniec tej listy podziękowań, bo będę tak stukał do rana ;p
aha, jeszcze jedno – jeż w dupe dyrektorowi bursy szkolnej nr2! normalnie zdenerwował mnie, prENt jeden…
dobra, koniec tego dobrego, teraz znudziło mi się pisanie, idę znowu poleżeć, tylko muzę sobie na coś bardziej od sludge/doom metalu chilloutowego znajdę ;]
każdy sukces rodzi się z pasji
ps. jakby ktoś chciał zapoznać się z materiałem zdjęciowym z imprezy to zapraszam do galerii mistrzostw
ale sie wczules w ta impreze. ja nie podziekuje dyrektorowi za ’sciagniecie mistrzostw’ bo wyciely kilka dni dobrej pogody, ktore mozna bylo spozytkowac w zupelnie inny sposob, jako szybownik powinienes zrozumiec.
trochę racji masz, ale to mój blog i przedstawiam na nim swoje zdanie ;)
fakt, pogody były niezłe, ale prawda jest taka że u nas lepsze waruny przemijały bez latania mimo że nie było żadnych zawodów a szybowce miały klasę. tak było za dżordża (przychodzenie z wielkim fochem na start o 12), i tak jest teraz za kaczora (fan papierów?).
poza tym takie zawody zarabiają na aeroklub, na nową infrastrukturę itd – porównaj jak wyglądają aerokluby w płocku, toruniu czy inowrocławiu gdzie nic się nie dzieje z naszym, gdzie z każdym rokiem coś przybywa. zresztą jak ktoś nie chciał być przy mś to mógł sobie na ten tydzień śmignąć gdzieś na wakacje ;)
ej to nie mialo byc zlosliwe ;p a ty mnie niemal atakujesz
ee, jeżeli miało być złośliwe to cofam moją ripostę ;]