spotykasz ich każdego dnia, na każdym kroku, kupując rano chleb i gazetę w sklepie za rogiem, idąc ulicą, załatwiając sprawę w urzędzie i stojąc w korkach. nie ma przed nimi ucieczki, czają się za każdym rogiem, za każdą kolejną minutą na zegarze. kim oni są? są bezkształtną, ciemną masą o człekopodobnym kształcie. łatwo ich jednak rozpoznać i odróżnić od homo sapiens – oni nie myślą. w ich głowach siedzą dwa korniki i grają w ponga ich jedyną komórką mózgową odpowiadającą za podstawowe, instynktowne wręcz funkcje – najeść się, wyspać, wypić i zapalić. chodzić do pracy od poniedziałku do piątku, podbijać kartę w fabryce, stać przy taśmie 8h, wrócić do domu, zjeść obiad, włączyć tv i siedzieć przed nim do nocy, bo w tv przecież tyle zajebistych rzeczy – pseudo-intelektualne seriale w których 25letnia blondi z dużymi cyckami jest genialną panią psycholog i razem ze swoim eks-facetem, specjalistą od hakowania rozprawiają się z międzynarodowymi siatkami przestępczymi, tudzież rozwiązują najbardziej zawikłane zagadki morderstw. później przerwa na reklamy – kup szampon, będziesz zajebisty, kup krem do twarzy, będziesz zajebisty, kup jogurt z ekstra-kurwa-wielkimi kawałkami owoców – będziesz jaki? otóż to… masz kupować, musisz mieć nasze produkty, one są ci niezbędne! nie możesz żyć bez nowej wycieraczki do szyb, jak jej nie kupisz to goście których zaprosiłeś na wielkanocny obiad powiedzą że jesteś syfiarzem i wykluczą cię z elitarnego społeczeństwa ogłupionych konsumentów. nie sprzedaje się już produktów, sprzedaje się emocje. wszystko tworzy kakofonię bzdur, z dupy wziętych obietnic bez pokrycia, a ma na celu tylko dalsze ogłupianie, tworzenie społeczeństwa konsumpcyjnego i zarabianie na tym kasy. odziany w sandały i skarpety taki bezmózg idzie więc z równie upośledzoną umysłowo rodziną na rodzinny wypad na zakupy (bo już żeby ruszyć dupe do parku albo do lasu na spacer to nie ma mowy, bo nie mam czasu, bo zarobiony i zagoniony jestem), widzi ten jogurt jogobelli na półce, myśli sobie “ta klientka na reklamie tak fajnie oblizywała łyżkę, kupię to moja żona zrobi tak samo na pewno” i co? i chuj wielki, żona dalej mu się nie podoba a emo-dzieci dalej nie lubi nikt poza innymi dotkniętymi wirusem emo rozpuszczonymi i pryszczatymi nastolatkami skupionymi wokół kolejnego kółka wzajemnego lizania się po łokciach, na przykład na n-k czy innych mniej lub bardziej debilnych portalach społecznościowych.
idźmy dalej. wśród tzw. młodego pokolenia z jednej strony mamy wspomnianych wyżej, ubranych na czarno-biało-różowo niedoszłych samobójców marzących o przeżyciu swojego pierwszego razu z ‘wokalistą’ tokio_hotel / ‘wokalistką’ blog27, a z drugiej różowe, puste i bezmyślnie zapatrzone w siebie sweet_blondis, których jedynym celem w życiu jest zapewnienie sobie wiecznego szczęścia i dobrobytu poprzez wyrwanie w arenie tudzież innej tańc-budzie dobrze zbudowanego, odzianego w sweterek z paskami poprzecznymi (bo dresy i lamówki wzdłuż nogawek wyszły z mody), do tego ładnie opalonego i nażelowanego, z zajebistą betą_trójką_z_niemiec_w_gazie zaparkowaną na poddyskotekowym parkingu. dramat. narobi sobie taka fotek jak 4h pindruje się przed lustrem przed wyjściem na podryw, wstawia na wspomniane wyżej portale wszelakie aby pochwalić się koleżankom jakie ma nowe, reklamowane w tv, drogie i zajebiście beznadziejne kosmetyki (choć w głębi duszy cały czas wierzy że zobaczy to zdjęcie jakiś headhunter ze znanej agencji modelek i z miejsca wyśle jej kontrakt do podpisania, cały świat mody będzie u jej stóp etc.). ze znajomością podstawowych zasad pisowni i ortografii języka polskiego na poziomie krewetki (i to tej red cherry, tej małej). z tipsami o długości pazurów niezłego niedźwiedzia. z kompletnym sianem w głowie, jedna wielka beznadzieja…
przykładów takich można przywoływać w nieskończoność, a jeszcze będzie mało. pomijam celowo to co się dzieje na drogach, bo to to już przechodzi jakiekolwiek pojęcie, moje pająki już lepiej by jeździły (gdyby oczywiście istniały pojazdy przystosowane do kierowania przez pająki, jednocześnie zapewniające maksimum bezpieczeństwa tym delikatnym i ślicznym bezkręgowcom).
dobrze więc, pozostaje jedna mała kwestia – kim my jesteśmy? nadzieją na dalsze, w miarę poprawne funkcjonowanie tego całego cyrku. nadzieją na nowy, lepszy świat, na to by jutro wszystko stało się prostsze. ludźmi którzy robią coś pozytywnego, niezależnie od tego czy jest to zorganizowanie break session, wybudowanie nowego mostu w toruniu czy posprzątanie chodnika przed domem. liczą się idee, nieważne czy duże czy małe. ważne że piękne.
