pół dnia i pół nocy zmarnowałem dzisiaj nad umożliwieniem wysyłania potwierdzeń dodania zamówienia do realizacji na maila. pamiętam że kiedyś ta funkcja działała bez problemu, ale teraz chyba ludzie odpowiedzialni za zabezpieczenia kont mailowych stwierdzili że utrudnią trochę programistom życie i powymyślali jakieś cholerne autoryzacje, zabezpieczenia SPF, błędy SMTP 550 i inne takie cuda (groch, fasola). jako że do łatwo poddających się chyba nie należę zacząłem walczyć z uruchomieniem własnego serwera mailowego żebym ładnie mógł zabezpieczenia protokołu SMTP obejść, ale taki jebnięty program trafiłem że się własną ręką zabić powinienem. chuj w to, na razie potwierdzenia się wyświetlają, nad wysyłaniem popracuję później.
jako że pogubiłem się w relacjach między tabelami mniej więcej w połowie drogi między początkiem a końcem życia oferty/projektu by nie tracić czasu machnąłem edycję rekordu z poziomu strony, nie sądziłem że tak fajnie to może wyjść, muszę tylko to jutro (w sensie dzisiaj) dopracować, bo póki co chyba tauryna przestaje działać i mi się sygnał wizyjny rozmywa.
o kurwa, właśnie usłyszałem ptaszki za oknem, te to dopiero spać nie mogą, chyba za cicho tego offspringa słuchałem podczas dzisiejszych zmagań z syfkiem ;)
o, i jasno się już też robi, coś mi tu nie gra, hmm…
ps. dokopcie hitlerowcom jutro ( w sensie dzisiaj ;] )!
ps2. nawet n-k nie działa: “Trwa archiwizacja danych i porządkowanie, portal jest niedostępny do godziny 5:58…”; nawet Pana Gąbki nie pokazali, tylko chamski napis na środku strony dali…
od wczesnego popołudnia chciałem zabrać się za projekt. chciałem dobrze, a wyszło jak zwykle – cotygodniowe wielkie zakupy przedłużające się w nieskończoność, kolejka w aptece ( ;p ), 300spraw do załatwienia i miliard rzeczy do kupienia w tysiącu miejsc, później jeszcze samochód do odebrania, żywopłocik do podlania, obiad do zjedzenia i zasłonki do powieszenia. chuj, po obiedzie siadam, napisałem trochę, a tu klientowi trzeba kamerę oddać. ups, kamera nie skręcona, no to dawaj lupka, śrubtaki i ciśniemy, godzina wpizdu poszła, dobrze że na klan zdążyłem. po klanie jakiś cement do odebrania, znowu pół godziny wchuj. popisałem ze dwie godzinki, chłopaki dzwonią, nie, nie wychodzę, a może jednak? nie, jednak zostanę i posiedzę do oporu. ciekawe czy zdążę zrobić formularz zamówienia dzisiaj? na razie rozpisuję sobie relacje między tabelami na kartce, bo już mi się miesza we łbie wszystko. albo nie, idę się przewietrzyć na chwilę, już mnie nogi od siedzenia bolą. ale nie piję. no, góra jedno piwko. ale wracam szybko i programuję dalej, obiecuję.
po dość długiej przerwie wróciłem pełen nowego zapału (i do tego goniony terminem) do prac nad projektem. przez ostatnie kilka posiedzeń nasz maluch nauczył się poprawnie logować do systemu (oraz wylogować też się umie, bo ostatnio miał z tym dość poważne problemy, nie wiedzieć czemu ciasteczka się nie kasowały). mały załapał również jak dodawać nowe rekordy do swojej bazy danych z (na razie topornego) formularza na stronie oraz jak te rekordy kasować. fajnie by było go nauczyć ich również edycji, ale jak na razie to z największą łatwością idzie mu uczenie się ode mnie rzucania kurwami na lewo i prawo (nie raz pewnie mieliście takie problemy że coś musiało działać, a za żadne skarby watykanu ruszyć nie chciało, co?).
jak już tu jestem to dodam jeszcze że nastał czas wybierania sobie specjalizacji na uczelni, no i po długich i ciężkich przemyśleniach, wielu nie przespanych nocach i wypalonych fajach zdecydowaliśmy (jako antySquadu rezydencja) o zapisaniu się na multimedia. oby nas przyjęli, bo kierunek zapowiada się bardzo interesująco, ale nasze średnie szału nie robią ;]
ps. kocham funkcję explode();
stałem pośród piasków wydobywających się z pyska morza obserwowałem węża powstającego z jego głębin
na sygnał jego rogów oczekiwało dziesięciu monarchów, dysonans trąb wzrastał krusząc odwagę
ten obraz dawało przesądną mentalność autorytetu i potęgi
wszyscy mieszkańcy ziemi powinni modlić się i składać hołd temu demonowi
którego imię nie zostało zapisane w księdze życia baranka
uśmierconego w oparciu o jego upadek i gnijące słowa…