prolog

‘projekt’ u tymbarka

wczoraj byliśmy na pierwszych w tym semie laborkach u tymbarka. powiedział że projekt ma byc sprzętowo-programowy, a więc należy zaprogramowac jakiś mikroprocesor, którym będzie można sterowac jakimś urządzeniem za pomocą komputera, i najlepiej dodatkowo za pomocą switchy na samym układzie. stwierdziliśmy z pokalosem że nie będziemy kombinowac z jakimiś cudami na kiju i zrobimy coś ze sterowaniem silnikiem krokowym, bo to chyba najmniej skomplikowana z rzeczy które u niego przejdą (co nie znaczy że łatwa :P). mamy dwa tygodnie na wymyślenie konkretnego projektu. w weekend zasięgnę języka i coś wykombinujemy ;)

projekt u bujnowskiego

tu już raczej nie będzie tak kolorowo, bo jak stwierdził prowadzący “projekt nie może byc za łatwy, jak wymyślicie coś co mi się spodoba to będziecie to robic, a jak nie to ja wam coś wymyślę, a pomysłów mam dużo”, co w jego ustach nie brzmi zbyt wesoło, tak więc kierownik projektu (pozdro intelos ;] ) musi wymyślic coś co gościa zainteresuje. jak na razie intel stwierdził że “jak na razie wrócił z obmyślania czy dac cały czy pół worka cementu”, więc pomysł pewnie urodzi się jakoś później. zobaczymy co z tego będzie, info będę wrzucał na bieżąco ;)

trochę się podjarałem tymi projektami, ale to może dlatego żeby nie myślec o sesji zimowej, która jak dla mnie jeszcze trwa ;)
łatwo nie będzie, ale damy radę!

=]

dupaa.jpg

powrót do przeszłości?

nie mogło się obyc dzisiaj bez notki, no nie mogło. pomijam to co na uczelni się dzieje, że do końca tygodnia miało byc wolne, a tu jeb, poprawka z fizyki w piątek, chuj wielki i szelki. nieważny też ten mecz; po raz pierwszy od trzech lat poszedłem kulturalnie w koszulce i szaliku anwilu meczyk sobie na żywo zobaczyc, ciężko zarobione albo uczciwie dostane 15zł na bilet wydałem, a tu lunty przegrały, i to z polpakiem :/ ale dla tych kibiców ze świecia warto było… no i dla kogoś jeszcze :>

nieważne, to wszystko jest chuj

oliwia, uwierz mi, jak dostałem od ciebie smsa to zamurowało mnie, akurat stałem w korkach wyjeżdżając spod hali i autentycznie czytałem mesedża i trzy razy sprawdzałem kto mi go przysłał. no wybacz, ale lekki szok :P
kilka miłych słów dzisiaj usłyszałem od ciebie, nie powiem, humor mi się trochę poprawił, pomimo chujowości całej tej sytuacji, tego wszystkiego co się półtora roku temu stało itd, to na prawdę pozytywnie. też pamiętam, też miło wspominam. napisac że było zajebiście to mało; szkoda że się skończyło tak jak się skończyło, ale cóż, taka karma, pieski szczekają karawana jedzie dalej.

aha, żeby nie było: nie zaczynam po raz kolejny tego co było i skończyło się dawno temu. tak po prostu piszę. serio serio.

deteh (ty blacharo :P), dzięki za piwko dzisiaj, i za rozmowę. braci się nie traci, te słowa mówią wszystko. proszę cię, skrytykuj mnie za tą notkę. ja nie żartuję, domagam się tego.

babilon to iluzja, więc odrzuc ją.
babilon jest wtedy gdy myślisz że wiesz co widzisz, a jest zupełnie inaczej…

spostrzeżenie nr 1 z dzisiaj – kurtki smiths’a są żaroodporne.

valentinez day

nie mogę się pows3mac przed napisaniem czegoś, właśnie teraz.

mam po sufit tego jebanego “święta”, wymyślonego po to żeby trzepac na nim kasę. od po_świętach w marketach itp. pełno było serduszek, kubeczków, czekoladek i innego tego typu stafu w kolorze czerwonym i w kształcie serduszka, no rzygać się chce… ja wszystko rozumiem, że trzeba (trzeba?) sobie miłośc okazywac, no ale bez przesady i nie na pokaz.

a poza tym wszystkim to może właśnie dlatego mnie to dobija, bo jestem sam? singlem się jest, czy singlem się bywa? chociaż nie, bo przecież jak byłem z młodą to tak samo to traktowałem (traktowaliśmy)… ale, z drugiej strony, cholernie ciężko samemu, mam powoli tego dośc na serio; na razie mogę powiedziec tylko “I love you Marry Jane” ;] niech no się tylko sesja skończy, a przynajmniej zaliczenie u jastrzębia przejdzie, to znowu pobędziemy razem ;]

dobra, dopijam drinka i idę spac…

girlz.jpg

… szkoda że nie z nimi :>