no i dzisiaj (wczoraj) minął rok… rok samotności, nadziei, pustki, złamanych obietnic, tęsknoty… rok temu już byłem w domu, rok temu widziałem ją po raz ostatni, jak zniknęła za rogiem wchodząc do bramki wykrywającej metal na odprawie na lotnisku, terminal ‘fryderyk chopin(?)’… because you unforgiven too…
sex ;]
“żadna kobieta nie stanie pomiędzy nami” ;)
Wściekły sie ot co ;)
z reszta gadaliśmy o tym w nocy…
no dokładnie. a to już wtedy kłamstwo było co najlepsze-najśmieszniejsze-najgorsze [niepotrzebne skreślić]. wścieklizna. widać nie potrafiły uszanować tego co od nas miały…
gdyby można było w tych sprawach udzielać rozgrzeszenia…i ten jebany czas przez przeciekający przez palce…on nie leczy ran…on je tylko zabliźnia a to spora róznica…hmm no i w sumie rzeczywistość/teraźniejszość to tez czas …mozna napisac duzo…ale sprawy albo osoby ktore powinny przeczyac-one nawet nie przeczytaja streszczenia ….sad but true
a jednak trzyma. zazdroszcze jej w pewnym sensie.
nie wiem czy jest czego zazdrościć…
= “…one nawet nie przeczytają streszczenia…” =
heh